Gdy z przygotowań do obiadu czy kolacji pozostają mi ugotowane warzywa, kasze czy strąki / fasole, to zazwyczaj przerabiam je na wszelakiej maści wege burgery. Oczywiście o wiele łatwiej jest przygotować je z użyciem jajka, jednak teraz, gdy muszę radzić sobie inaczej, staram się tak dobierać składniki, by i bez jajek uzyskać w miarę zwartą masę. Często wykorzystuję tu ‘resztki’ komosy ryżowej, kaszy jaglanej czy ciecierzycy. By danie było sycące i dodawało energii, dorzucam jeszcze garść ulubionych orzechów. I kilka przypraw rzecz jasna.
Często w niedzielę przygotowuję coś, co mogę w poniedziałek zabrać do pracy na lunch. Tak było również w miniony weekend, gdy do wykorzystania pozostały upieczone słodkie ziemniaki oraz lodówkowe ‘resztki’ ugotowanej ciecierzycy i kaszy jaglanej. W kilka minut powstały więc szybkie wegańskie kotleciki, do których przygotowałam prostą sałatkę z roszponki (z dodatkiem jabłka i lekko uprażonych orzechów). Z takim lunchem w pudełku (u mnie zawsze w szklanym, nie plastikowym...), poniedziałkowa rzeczywistość od razu robi się przyjemniejsza ;)
Wegańskie burgery (ciecierzyca, kasza jaglana i słodkie ziemniaki)
na 10 burgerów o średnicy ok. 8 cm
ok. 100 g orzechów nerkowca (lub innych ulubionych)
250 g słodkich ziemniaków (upieczonych lub ugotowanych)
250 g ugotowanej ciecierzycy
250 g ugotowanej kaszy jaglanej (lub np. komosy ryżowej)
1-2 szalotki (ok. 100 g)
2-3 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy / oleju
ok. 1 łyżeczka mielonego kuminu
ok. 1 łyżeczka mielonej kolendry
ok. ½ łyżki startego świeżego imbiru
mały pęczek świeżej kolendry
mały pęczek natki pietruszki
ok. 1,5 łyżki sosu sojowego
Orzechy zrumienić na suchej patelni, wystudzić i posiekać.
Szalotkę posiekać i zrumienić kilka minut na oliwie / oleju, następnie dodać zmiażdżony i posiekany czosnek (można przecisnąć przez praskę) i zrumienić jeszcze przez ok. minutę.
Ziemniaki rozetrzeć widelcem (można przecisnąć przez praskę), następnie dodać ciecierzycę i również lekko ją rozetrzeć (ja nie rozcieram jej na całkiem gładką masę, gdyż lubię gdy wyczuwalne są drobne kawałki). Dodać ugotowaną kaszę jaglaną, zrumienioną szalotkę z czosnkiem oraz pozostałe składniki i wymieszać na gładką masę. Doprawić do smaku.
Z masy formować kotleciki o średnicy ok. 8 cm i smażyć na lekko natłuszczonej patelni 3-4 minuty z każdej strony, aż kotleciki będą rumiane.
Podawać np. z sałatką z roszponki, z dodatkiem zielonego jabłka, lekko uprażonych orzechów i sosu vinaigrette (użyłam tutaj oleju z orzechów laskowych).
A gdy aura będzie już bardziej sprzyjała górskim wędrówkom i piknikom, burgery znajdą się w z pewnością w piknikowym koszyku :)
(w zakładce ‘burgery / kotlety wege’ – klik znajdziecie kilka wcześniej prezentowanych na blogu przepisów – wybaczcie jakość niektórych ‚starych’ zdjęć… ;))
‚
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłego weekendu!
Bez jajka? Spróbuję! Bo wyglądają obłędnie :D
Ano bez :) I na szczescie sie nie rozpadly, choc wiadomo – sa ‚delikatniejsze’ od tych z jajkiem…
Pozdrawiam!
Zdecydowanie dla mnie :) Częstuję się jednym i zmykam na balkon korzystać z pogody :)
Pozdrowienia!
Moniko – u nas przyszly tydzien (po nieco chlodniejszym weekendzie) znow ma byc piekny i cieply, wiec trzeba korzystac :)
zdrowo i sycąco, cos czego mi potrzeba. u nas dzisiaj również burgery z komosy ryżowej z dodatkiem koziego sera i ziół.
pozdrawiam Wam również udanego!
Agnieszko – z kozim serem i komosa rowniez ‚kupuje’! :)
Pozdrawiam!
a ja ostatnio robiłam z ciecierzycy i szpinaku :) o tu http://www.eksperymentalnie.com/2013/04/kotlety-z-ciecierzycy-i-szpinaku-domowe.html
a kolejne planuję z jaglanej właśnie i brokuł :) tylko kuchnię dostanę z powrotem ;)
Aga, ciecierzyca i szpinak to bardzo ‚moje’ smaki! lasyka, prawda? Mozna by jesc codziennie ;)
Ciecierzycę mam, kaszę jaglaną też. Zamiast batatów resztka zamrożonej dyni. No i może podam w domowych bułkach? W ten sposób dzieciakom na pewno bardziej posmakują, bo to powstanie fast food ;)
Kaba, z dynia jak najbardziej, tez jesienia robie zawsze z dynia (ale teraz juz zapasy sie skonczyly ;)).
A dzieciom moze faktycznie bardziej posmakuja w bulkach :)
Wspaniałe! akurat mam w lodówce ugotowaną fasolę jaś, myślę, że też się nada zmielona…pozdrawiam! :-)
Meg, z cala pewnoscia fasola sie nada :)
Pozdrawiam!
Uwielbiam takie burgery, ale tylko ja w naszym domu, więc raczej nie zrobię. Przepiękne zdjęcie.
Dziekuje Anno Mario!Gdybys mieszkala blizej, to chetnie bym Cie nimi poczestowala… :)
Ojej , Bea ale u ciebie same pyszności ,a kotlety takie to ja uwielbiam , tzn w takim stylu bo tych jeszcze nie robiłam
Margot, tego typu kotlety w kazdym wydaniu sa pyszne, prawda? :))
wspaniałości, uwielbiam!
Polecam Futrzaku! :)
Wspaniale burgery! Uwielbiam kotlety wegetarianskie i czesto jem kupne (bio). Ale na pewno domowej roboty smakuja sto razy lepiej. Musze koniecznie wyprobowac ktorys Twoj przepis :)
A tak na marginesie – nieustannie Cie podziwiam Bea, za wielka klase zdjec i kulture wpisow. Chapeau bas!
Gabi, te domowe maja ten plus, ze zawieraja dokladnie to co lubie i tylko to, na co akurat mam ochote ;) Choc oczywiscie wiem, ze nie zawzse ma sie czas czy ochote na gotowanie… (tez czasami bywaja u mnie ‚gotowce’ bio).
Pozdrawiam Cie serdecznie i dziekuje za przemile slowa!
Bon weekend! :*
A czy pasowałaby ciecierzyca z puszki? Jutro robię podobne i mam nadzieję, że ta z puszki wyjdzie równie interesująco :)
Marto, oczywiscie – mozesz uzyc takiej z puszki :)
Nigdy nie miałam odwagi pominąć jajka, bo bałam się,
że wszystko rozpadnie się na patelni;)
Twoje wyglądają idealnie!
Mój lunch też zawsze w szklanym pojemniku:)
Konwalio, te ‚kotleciki’ nie sa do konca tak dobrze ‚sklejone’ jak te z dodatkiem jajka, ale nie jest zle ;)
Pozdrawiam szklana frakcje :))
No i znowu rewelacja u Ciebie. Naczytałam się np o kaszy jaglanej i jej zaletach dla zdrowia, ale zupełnie nie miałam pomysłu w jakiej formie ją przemycić rodzinie. Też podam w bułkach.
Pozdrawiam słonecznie:)
Klementyno, ja dodaje jej wszedzie gdzie moge, wlasciwie na zmiane z komosa ;) Na szczescie maz kasze jaglana uwielbia (to dzieki niemu ja polubilam), wiec moge smialo jej naduzywac ;)
Pozdrawiam!
ale smakowite :) chętnie spróbuję :)
Tyle tu komentarzy, że mój pozostanie pewnie niezauważony, ale muszę to napisać, zakochałam się w tym blogu:)
Pozdrawiam
Haevenly-by, jak najbardziej zauwazony! :) Dziekuje za wizyte i tak mile slowa :)
I oczywiscie zapraszam ponownie! :)
Pozdrawiam serdecznie
Burgery wyprobowane i uznane za pyszne. Rzeczywiscie delikatne i dadza sie obrocic tylko raz na patelni, ale sie nie rozlecialy. Dodalam jedynie mniej kaszy i podalam z roszponka z fenkulem z winegretem. Dziekuje za kolejny pyszny przepis :) Pozdrawiam :)
Flowerku – ciesze sie, ze kolejny przepis sie przydal! :)
Z roszponka i fenkulem brzmia swietnie :)
Pozdrawiam serdecznie!
Pingback: Wegańskie kotlety z ciecierzycy i kaszy jaglanej
Pingback: Vegan Kichererbsen-Hirse-Burger
Spośród (trzech) wypróbowanych dotychczas przeze mnie burgerów te są najsmaczniejsze – najdelikatniejsze i najbardziej aromatyczne (to zasługa pewnie świeżych ziół). Zamiast batata dodałam marchewkę i pietruszkę, a z orzechów wybrałam ziemne i mam silne podejrzenia, że był to strzał w dziesiątkę;) Niestety te kotleciki kleiły się najgorzej spośród dotychczasowych. Może to kwestia tego, że nie do końca dobrze ugotowałam kaszę – zostało mi za dużo wody. Ale nie lubię dodawać jajek do wegańskich przepisów, bo nie chcę, żeby straciły swój urok… Rewelacyjnie lepi burgery ryż, może z nim spróbuję. No i ja zazwyczaj piekę, chyba że mam bardzo mało czasu, tak jest chyba nawet łatwiej z przewracaniem, bo nie trzeba się tak spieszyć.
Witaj Marto! Przepraszam, ze ze wzgledow wakacyjnych odpisuje dopiero teraz…
Ciesze sie, ze przepis sie przydal :)
Te kotleciki z wiekszoscia warzyw swietnie smakuja (czesto robie tez podobne z pasternakiem np.). Co do ‚sklejania’, to ciecierzyca i kasza jaglana zazwyczaj wystarczaja do otrzymania dobrej konsystencji, ale moze faktycznie kasza nie byla do konca dobrze ugotowana?
Co do pieczenia zas, to najczesciej nie mam na nie czasu ;) wiec kotleciki trafiaja na kilka minut na patelnie (a ze smaze praktycznie bez tluszczu, to nie robi mi to wiekszej roznicy, no i jest troche bardziej ekonomicznie i ekologicznie ;)).
Pozdrawiam serdecznie!
A co według Ciebie Beo jest najlepsze do smażenia? Bo ostatnio czytałam, że każda oliwa traci cenne właściwości w wysokich temperaturach i jeśli chcemy skorzystać z ich dobroczynnych składników (np. omega 3) to można spożywac tylko na zimno. Natomiast ostatnio zainteresowałam się masłem klarowanym ghee, bo podobno jest bardzo dobre i co również istotne, nie pali się podczas smażenia (a miałam takie problemy z oliwą z oliwek).
Olu, zdecydowanie kazda oliwa traci sporo cennych skladnikow w wysokich temperaturach (dobrze jest sprawdzic tabele tzw. ‚punktu dymienia’), dlatego jesli zalezy mi na walorach odzywczych wlasnie, to uzywam oliwy / olejow na zimno. Nie smaze w bardzo wysokich temperaturach, nie smaze tez w glebokim tluszczu, dlatego najczesciej i tak uzywam oliwy. Ghee tez oczywiscie swietnie sie sprawdza, wlasnie dlatego, ze w przeciwienstwie do masla tradycyjnego to klarowane ma o wiele wyzszy prog punktu dymienia (niestety z powodow alergii staram sie aktualnie zastepowac jak najwieksza ilosc produktow pochodzenia ‚krowiego’ na roslinne, stad znow wybor pada na oliwe).
Pozdrawiam!
Polecam jako spoidło dać len mielony zalany wrzątkiem, jest wtedy prawie, że konsystencji jajka i ładnie klajstruje;) przepis bardzo udany, burgery wyszły pyszne!
Witaj Haniu,
Na poczatku mojej bezjajecznej diety czesto uzywalam lnu jako spoidla, jednak jako iz nie przepadam za jego smakiem, to eliminuje go tam gdzie moge ;) Dla mnie konsystencja tych kotlecikow jest zadowalajaca, wiec pozostaja bez dodatku lnu :)
Pozdrawiam serdecznie